No dobra, koniec opierniczania się. Dzisiaj post na rozgrzewkę bo czas wracać do prowadzenia bloga..
To był maj, pachniało trochę bą... tak maj 2019... postanowiliśmy z sąsiadem zająć się podupadającym już wiekowym ogrodzeniem.. On zamówił gdzieś w Radomiu nowe ogrodzenie i słupki:
Ja przygotowałem się psychicznie..
Stare ogrodzenie straszyło wyglądem:
Zatem zamówiliśmy wywrotkę piasku, ..
.. kilka garści cementu..
I zaczęliśmy rozbierać stare ogrodzenie..
Następny etap prac to było ustawienie słupków pod nowe ogrodzenie:
Gruz ze starego fundamentu trafił na już istniejącą (aktualnie nieistniejącą) kupkę, która to powstała podczas rozbudowy domu..
Następnie przeszliśmy do szalowania deskami pod nowy fundamencik..
Po tym wszystkim zgłodniałem i przyszła pora na jakiś obiad..
Po obiadku zajęliśmy się zalewaniem nowych fundamentów..
Gdy beton stwardniał czy jak to się mówi związał mogliśmy miejscowo rozszalować instalację..
Następna część prac to montowanie przęseł co poszło nam dosyć sprawnie przy piwie bezakloholowym..
Po wszystkim nowe ogrodzenie prezentowało się tak.. (Wprawne oko zauważy, że spierniczyliśmy trochę sprawę przy pomiarach.. ale trudno.. nikt nie będzie z tego strzelał..)
A tak okolice ogrodzenie wyglądają dzisiaj..
Świetna relacja , ale podstawa to obowiązkowe "odpowiednie sąsiedztwo":) btw "postanowiliśmy z sąsiadem zająć się podupadającym już wiekowym ogrodzeniem"
OdpowiedzUsuńWOW
OdpowiedzUsuń