wtorek, 23 września 2014

79. Gofrownica - na części...

Tak jakoś złożyło się, że zakupiona w Biedronce gofrownica się obraziła i nadęła. Generalnie sprzęt nie był zły i robił w miarę dobre gofry, ale...

Gofrownica z punktu elektrycznego zachowała swoją funkcjonalność - "padła" obudowa, tzn. jedna część wyskoczyła z innej i nie dało się już tego naprawić... bo każda próba poprawienia sytuacji powodowała dalsze rozchodzenie się obudowy.

Mowa o:


Tak się jakoś złożyło, że udało mi się zachować oryginalne pudełko oraz ochronne elementy styropianowe. Posłużą za pojemniczki na drobiazgi podczas rozkręcania gofrownicy:


W pierwszej kolejności odzyskałem gumowe stopki ze spodniej strony obudowy. Przydadzą się ...


Pozostając po spodniej stronie obudowy, zerwałem naklejkę:


Pod naklejką znajdowały się trzy śrubki. Odkręciłem. Przydadzą się...


Po odkręceniu śrubek zdjąłem wieczko. Pod wieczkiem znajdowały się połączone przewody.


Zdjąłem szybko-złączki zaciskowe ale niestety nie nadawały się już do ponownego użycia. Odciąłem przewody w miejscach łączenia. Były tam jeszcze dwie śrubki... odkręciłem i nic... utknąłem.


Ale udało mi się odzyskać przewód sieciowy (kilka PLN w kieszeni):


Następnie zająłem się klipsem - elementem blokującym gofrownicę podczas pracy... taki rodzaj kłódki :)


Po rozmontowaniu pozyskałem taki kawałek plastiku - hmmm... może posłużyć jako element podstawki pod smartfona :) ...


... oraz sprężynkę... przyda się.


Aby dostać się do środka od górnej strony obudowy ...


... zdjąłem pokrętło od regulacji mocy grzałki (wystarczyło lekko podważyć):


Były tam widoczne 3 śrubki - dwie małe i jedna większa. Odkręciłem bliźniaczki i mogłem rozdzielić elementy obudowy:


Wyjąłem papier (jakiś dziwny chyba termoodporny) - przyda się...


Stalowa część obudowy była przykręcona do plastikowej kilkoma śrubkami. Odkręciłem... 


I mam element plastikowy... co z tego zrobić? zegar? podstawę pod lampkę? Pomyślę... przyda się...


Wygrzebałem także takie dwie fajne silikonowe podkładko-uszczelki:


W górnej części została już tylko okablowana grzałka z "patelnią":


Udało mi się w końcu znaleźć sposób na demontaż spodniej części obudowy. Wystarczyło podważyć w tym miejscu:


Zaglądam do środka:


Znowu kilka śrubek do odkręcania:


I kolejny plastikowy element obudowy odzyskany - jednak na zegar to lepiej pasuje :) (a może jednak podstawa lampki?)


Ponadto pozyskałem takie dwa kawałki tłoczonej blachy:


Z nich to można by jakiś model czołgu zrobić :)

Jedyna część, której nie rozbierałem do końca to elementy grzejne (grzałka, "patelnia" i przewody):



Zostawiam, póki co, tak jak jest... a co z tego kiedyś będzie... jeszcze nie wiem... może mini grill elektryczny, a może jakaś prasa "na gorąco"... Zobaczymy... Przyda się :).

2 komentarze:

  1. W czym Ty teraz gofry będziesz robił ;) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No będzie problem :) może z czasem kupi się jakąś lepszą gofrownicę aby jej już nie rozbierać... tymczasem sprawdzam ile czasu wytrzyma "biedronkowy" toster :)

      Usuń

Wszystkie komentarze przed opublikowaniem są moderowane.
Wszystkie komentarze zawierające w treści reklamę i linki reklamowe kierujące do stron o charakterze komercyjnym będą usuwane (nie dotyczy podlinkowania nazwy użytkownika).
Linki do Waszych blogów mile widziane.