niedziela, 14 czerwca 2015

109. Romet Pinio - renowacja


Nie ma co ukrywać, ale w końcu przyszła pora na odnowienie Młodemu roweru, którego historia zaczęła około 30 lat temu. W roli gównej Romet Pinio i tak wyglądał przed renowacją:


Pomysł na odnowienie był taki, że odnawiam ramę, pozostałe elementy czyszczę jak się da najlepiej. 

Rozpoczałęm od rozebrania roweru na części pierwsze - kompletnie.

Odnawianie ramy - czyli zdzieranie lakieru do żywego metalu. Odtłuszczenie i pokrywanie podkładem:


Potem, powolne ręczne lakierowanie sprayem - warstwa po warstwie. Rama na kolor biały, natomiast przedni widelec i osłona na łańcuch w kolorze czarnym:


Nie ma sie co łudzić - idealnie nie wyszło, pojawiło sie kilka zacieków, które musiałem zeszlifować i bawić sie w malowanie od nowa :).

Poniżej widoczna zębatka napędowa po oczyszczeniu:


Była bardzo brudna. Pokryta grubą warstwą dwudziesto-kilkuletniego brudu, który został z grubsza zdrapany płaskim śrubokrętem a następnie zmyty rozpuszczlnikiem nitro za pomocą pożyczonych od żony wacików.

Po dokręceniu kilku śrubek pedałom, pozostało wszystko poskładać w całość:


Poniżej brudny łańcuch, niemal sztywny, można sobie wyobrazić jak wyglądała opisywana wcześniej zębatka:


Brudny łańcuch wrzuciłem do słoika z rozpuszczalnikiem nitro:


Bo "wymyciu" i "wyszczotkowaniu" łańcuch wygląda już tak:


Pora wyczyścić i założyć aluminiowe błotniki:


Siodełko (przed i po czyszczeniu) - czyszczenie za pomocą pianki do czyszczenia ekranów komputerowych:


I po założeniu do ramy:


W końcu przyszła pora na koła. Roboty było sporo, bo trzeba było przede wszystkim wymienić dziurawe jak sito dętki. W oryginale, zarówno opony jak i dętki to wyrób z rodzimego "Stomilu" o oznaczeniach: 37-298 (14 x 1 3/8). Niestety, chyba już nie są zbyt popularne, bo i ciężkie do zdobycia, w pierwszym lepszym sklepie w mojej okolicy. W Carrefour oraz Jula nie doświadczyłem nic co byłoby oznaczone jako 14". Dętki udało mi sie zakupić w Decathlonie - niestety nie takie jak oryginał, tylko: 47/57-254 (14). Pan w sklepie poradził, że będzie pasować - co prawda dętka jest szersza niż oryginał, ale w tą stronę nie będzie problemów - gorzej gdyby dętka była węższa od opony. Udało się założyć - ale co to była za walka...
Niestety, żadnych nowych opon 14" nie udało mi się nabyć, więc Młody będzie śmigał póki co na oryginałach.

Ponadto trzeba było wyczyścić felgi, szprychy i ośki:



Na końcu wymieniłem rączki na nowe oraz zamontowałem nowy sygnał dźwiękowy:


Ukończony rower wygląda tak:

... lub tak jak na pierwszym zdjęciu :).

P.S. Możnaby sie jeszcze pokusić o jakieś naklejki - ale... poczekam na sponsora :).
W zamian za naklejki na ten "wypasiony" rower mogę zaproponować osobny wpis o naklejkach :). Chętni info na priv.


2 komentarze:

  1. Nieźle odrestaurowany, trąbka pewnie niejednego przyprawi o zawał serca.

    Ostatnio z moim TŻ malowaliśmy swoje rowery metodą szablonów. Naklejki fajnie przyklejać, ale jak się ma własną wizję, to okazuje się, że rynek jest dość ubogi. Takie zamawiane też mają wątpliwą jakość, a przecież rower to intensywnie eksploatowany sprzęt, więc musi być odporny na warunki pogodowe. A teraz jeździmy z wymalowanymi logami Warboys z nowego Mad Maxa, których żadna pogoda nie ruszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki bardzo za dobra słowo. A co do naklejek to właśnie się zastanawiam czy zamiast nich nie obszyć pewnych części ramy sztuczną skórą.

      Usuń

Wszystkie komentarze przed opublikowaniem są moderowane.
Wszystkie komentarze zawierające w treści reklamę i linki reklamowe kierujące do stron o charakterze komercyjnym będą usuwane (nie dotyczy podlinkowania nazwy użytkownika).
Linki do Waszych blogów mile widziane.