czwartek, 24 lipca 2014

71. Układanie płytek ściennych w kuchni

"Ło żesz kurde ale czad" - mam nadzieję, że Pan Fleks się nie obrazi za wypożyczenie jego jakże wymownego cytatu, ale to były pierwsze słowa które przyszły mi do głowy gdy znalazłem na laptopie Lubej zdjęcia, na których upamiętniłem mój pierwszy większy projekt. 

Projektem tym było samodzielne ułożenie płytek w kuchni:


Na wstępie dodam, że było to dawno temu... w czasach kiedy jeszcze nawet nie myślałem o prowadzeniu bloga - dokładnie styczeń 2009. Nie wiem, dlaczego właśnie wtedy zrobiłem dokumentację niemal krok po kroku. Czyżby jakieś przeznaczenie?

Był to także czas gdy Młody przyszedł na świat... więc... syna już mam, drzewa sadziłem z kolegami w podstawówce. Pozostało mi jeszcze zbudować dom. Namiastką i treningiem do tego ostatniego niech będzie własna próba ułożenia płytek na ścianie w kuchni... Myśl, która mi przyświecała podczas tego zadania: Prawdziwy fachowiec albo układa płytki na zachodzie albo nie jest tani (czyli nie na moją kieszeń), więc po co mam płacić komuś kto mi spartoli, potem po nim poprawiać i się jeszcze złościć?... NIE! Wolę mieć pretensję do siebie jeśli mi nie wyjdzie.

No dobra wstęp już był, teraz mogę co nieco napisać o samym układaniu płytek.

Po pierwsze musiałem pozdejmować wiszące półki a resztę mebli i sprzęt AGD poodsuwać od ściany. Na ścianie został tylko okap kuchenny i szafka do której jest przymocowany.

Pierwszy problem - jak zacząć? Od góry, czy od dołu... od prawej czy od lewej... (nie zapominajmy o poziomnicy! Ja poziomowałem wszystko i na początku i w trakcie pracy)

Zmierzyłem, że odcinek o długości boku pięciu płytek ze szczelinami na fugę wynosi dokładnie tyle ile szerokość mojego okapu. Zacząłem więc przyklejać płytki bezpośrednio pod nim. Pierwszy rząd tylko pięć płytek bo po bokach będą już wiszące szafki więc nie będzie widać. Potem niżej i niżej - każdy kolejny poziom układałem od strony prawej do lewej (bo po lewej było bliżej do kąta ściany):


Płytkami zszedłem nieco poniżej wysokości kuchenki elektrycznej (szafek podłogowych). Potem zacząłem układać płytki w sposób widoczny na zdjęciu:


W jednym rogu, jak widać, jeszcze nie ułożyłem płytek bo trzeba było je docinać. Poniżej poziomu na którym znajduje się blat ułożyłem tylko po jednej kolumnie z każdej strony rogu ściany i zacząłem układać dalej, na kolejnej ścianie:


Jak pewnie zauważyliście, wcześniej nie używałem krzyżyków. Na tej ścianie zacząłem bo zauważyłem, że niem wprawy i poziom mi ucieka - co prawda minimalnie ale jednak: 


I dalej:



Z tej strony koniec:


Odwracamy się w prawo:


Jeszcze bardziej w prawo:


Nie przejmujemy się tą "mozaiką" na ścianie - to zaciek od wiszącej suszarki na naczynia (odcisk płyty tylnej szafki). 

Ahhh, zapomniałem napisać, że zanim przystąpiłem do przyklejania płytek to najpierw "ponacinałem" ściany szpachelką w miejscach gdzie miały być płytki. Potem te miejsca zagruntowałem. Dobrze to widać na zdjęciu poniżej (zresztą na niektórych innych zdjęciach też):


I znowu układam płytki. Tym razem w prawą stronę:


Kolejny poziom:


I kolejny:


 I tak dalej:


Ostatni kawałek do obklejenia płytkami:


I płytki ułożone:


Zacząłem fugować:






Po wyschnięciu i gdy już wszelie sprzęty i meble wróciły na swoje miejsce kuchnia wyglądała tak:



Co więcej mogę dodać? Nie było lekko, kolana i ręce bolały jak ch...ra. Ale było warto. Ponadto - do dziś nie odpadła ani jedna płytka :).

Czyli co? Da się? - Oczywiście, że da się! Trzeba tylko trochę chcieć :)

10 komentarzy:

  1. Jestem pod ogromnym wrażeniem jak fajnie i równo wyszły Ci spoiny między kafelkami :) Fachowa robota!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje pierwsze kładzione płytki wyglądały o 100-kroć gorzej. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, co prawda jest kilka prawie niewidoczych "niedoróbek" ale tym nie będę się chwalił :)

      Usuń
    2. Nie martw się kolego, moje pierwsze też nie były najlepsze, ale każde kolejne wyglądały lepiej

      Usuń
  3. No proszę, nie taki to trudne :D A masz może wpis o zakładaniu ledów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety póki co brak u mnie wpisów o LEDach, trzeba będzie kiedyś nadrobić :)

      Usuń
    2. W takim razie będę wyczekiwała :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Na pewno był to Cekol, ale po tylu latach niestety nie pamiętam jaki.

      Usuń

Wszystkie komentarze przed opublikowaniem są moderowane.
Wszystkie komentarze zawierające w treści reklamę i linki reklamowe kierujące do stron o charakterze komercyjnym będą usuwane (nie dotyczy podlinkowania nazwy użytkownika).
Linki do Waszych blogów mile widziane.